Miałem takiego kolegę w liceum, Sebixa. Został przeniesiony do nas jakoś w 2 klasie. Szybko okazało się, że przez problemy z prawem - miał kuratora bo jakiemuś gościowi przed klubem rozwalił głowę metalowym śmietnikiem. Szybko się okazało, że całkiem spoko z niego gość. Sporo jednak wagarował, pił i wciągał. Jakoś uchodziło mu to na sucho. Pewnie nie bez przyczyny - jego ojciec w tamtych czasach był przewodniczącym sejmiku wojewódzkiego. Liceum skończyło się
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach