Mam historię z życia. Byłem dzisiaj na lodach sycylijskich w Krk, stoję w kolejce a tu smutny pan poprosił właściciela (właściciela-Italiana). Przedstawił się, powiedział że z prokuratury, pokazał legitymację. I zaczął mówić o braku praw autorskich do muzyki lecącej w tle, że człowiek nie praw autorskich do muzyki i poprosił go o podanie danych lodziarni. Wtedy Italian powiedział swoim dość dobrym polskim, że jest napisane na zewnątrz i niech pójdzie sprawdzić (+).
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach