Opowiem wam teraz o znajomym moich rodziców i jego historii. Znam to wszystko bardzo dobrze, bo obecnie mieszka z nami z racji tego, że potrzebuje stałej opieki, plus pomocy w załatwianiu formalności, ale to zaraz o tym. W tamtym roku w pracy ugryzł go koń w palca i ten palec mu się babrał. Chodził co jakiś czas do lekarza, ale nic nie pomagało. W skrócie, dostał zakażenia do krwi
@tusiatko: Ano, nie warto bagatelizować. Pamiętam jako dzieciak mały (miałem może 6 lat); mojemu dziadkowi ni z tego ni z owego zrobiła się dziwna narośl pod okiem. Narośl usunięto, ale na początku lat 90. nie wysyłano jeszcze wszystkiego na badania histopatologiczne. Pięć lat później zmiana wróciła razem z przerzutami, no i już nie było czego ratować/leczyć.
@valdo: No właśnie znajomy moich rodziców to trochę bagatelizował. Już nawet później przed tym jak trafił do szpitala to zdarzyło mu się stracić przytomność, ale nikomu nie mówił o tym. A później o mało przez to nie umarł.
Opowiem wam teraz o znajomym moich rodziców i jego historii. Znam to wszystko bardzo dobrze, bo obecnie mieszka z nami z racji tego, że potrzebuje stałej opieki, plus pomocy w załatwianiu formalności, ale to zaraz o tym. W tamtym roku w pracy ugryzł go koń w palca i ten palec mu się babrał. Chodził co jakiś czas do lekarza, ale nic nie pomagało. W skrócie, dostał zakażenia do krwi