Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jest wf. Nie ćwiczysz dziś, bo jest bieganie a ty nie możesz biegać bo wada serca. Siedzisz sobie i płaczesz. Podchodzi do ciebie nauczyciel pyta co się stało. Czy chcesz porozmawiać ze szkolnym psychologiem albo z wychowawcą. Gile spływają ci do gardła, zaczynasz kichać. Łez i kichnięc jest tyle, że nie możesz mówić. W końcu udaje ci się powiedziec, że chyba uczula cie płyn, którym woźna myje szkole.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@kompocki: No, silnie nie mogę się zgodzić. Ziewasz, bekasz, bijesz żonę - możesz to powstrzymać, albo chociaż (ziewanie) zamaskować, a kichnięcia nie powstrzymasz, takie już jest życie i za to nie przepraszamy. JAK KICHASZ TO KICHAJ GŁOŚNO, NIECH WIEDZĄ, ŻE CIĘ STAĆ
  • Odpowiedz