W niedzielę pojechałam do mamy pouczyć się i odpocząć, a mama sprowadziła sobie zięcia i drugą córeczkę do picia wódki. Oczywiście przy ich głośnej libacji i puszczonej muzie już się nie uczyłam i wyszłam na 2,5 godzinny spacer (żeby tego nie widzieć i nie słyszeć). Towarzystwo miało w niedzielę jechać do domu, ale jednak postanowili zostać na noc. Wróciłam ze spacerku zabrałam rzeczy i pojechałam do domu. Teraz siedzę z bolącym gardłem,
Mój ojciec pije już prawie 10 lat. Widzę go tylko raz w roku (latem na urlopie) - wiem, że się nie zmieni i jest mi to już obojętne...