Jezu, popłakałam się pod koniec ostatniego odcinka Hannibala.

I to były dziwne łzy z niedowierzania, łzy przyjemności. Oglądam i nie dowierzam, że zrobili tak rozkosznie perwersyjny serial, że każdy kolejny odcinek robi mi dobrze jeszcze bardziej.

#hannibal jest jak spełnienie moich najskrytszych serialowych marzeń, jakby ktoś pomacał mi w duszy od tej najciemniejszej strony, wyciągnął to, co znalazł na światło dzienne, przeniósł na ekran.

Patrz, jak ci się to ziszcza, przed oczami,