Staram się nie oglądać superhołoty, nie moja bajka, ale czasami o filmie jest tak głośno, że ciekawość zwycięży. Z reguły ze szkodą dla mnie.
Captain Marvel to męczarnia, praktycznie w każdym aspekcie. Naprawdę mało co działa płynnie, a już na pewno nie najważniejsze elementy.
Narracyjnie jest kompletny chaos, co doskonale widać w pierwszych 15-20 minutach: nasrane sekwencji pociętych przebłyskami wspomnień byle tylko odhaczyć istotne dla późniejszych wydarzeń fakty. To nie jest opowieść, tylko
@gdziemojimbuspiatka: Ja dzisiaj też. Ja dałbym 3 na 10. To totalne nieporozumienie, bełkot filmowy z namiastką scenariusza + bardzo słaba Scarlett i Morgan, który zatracił gdzieś charyzmę. Na szczęście tylko godzina i 24 minuty. To był właśnie ten element, że dałem 3/10.