Przy całym tym zamieszaniu z TK, marszami i protestami powinien wrócić Ruch Autonomii Śląska cały na biało z ideą federalizacji kraju. Gdyby to na poziomie regionów autonomicznych, lokalna społeczność decydowała o tym czego wolno a czego nie wolno, jestem przekonany, że w wielu regionach dopuszczono by czy to związki partnerskie, czy to liberalizację prawa aborcyjnego, czy też ukrócenie związku tronu z ołtarzem. Oczywiście nie są to jedyne ważne tematy, ale ostatnio to
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@typeson:
Osobiście jestem zwolennikiem modelu hiszpańskiego - wszystkie prowincje mają prawo tworzyć dobrowolne związki w postaci wspólnot autonomicznych, które odzwierciedlają powiązania historyczne, narodowościowo-językowe, czy gospodarcze. Szerokość autonomii każdej ze wspólnot jest określana w odpowiednim statucie autonomii, który podlega zatwierdzeniu kolejno w parlamencie wspólnoty, referendum wspólnotowym i ratyfikacji w hiszpańskim parlamencie. Ergo, jedne wspólnoty cieszą się szeroką autonomią, a inne są w większym stopniu uzależnione od władzy centralnej.
  • Odpowiedz
@typeson: Proponuję m.in. zapoznać z krytyką zjednoczenia Niemiec z pkt. widzenie Hansa Hermana Hoppe. Przewidział to co ma miejsce aktualnie - mimo setek miliardów wpompowanych w byłe NRD ten region pustoszeje, a ludzie migrują do landów byłego RFN-u. "Wyrównywanie" zawsze kończy się równaniem w dół. Dostęp do infrastruktury, by stworzyć jakieś warunki do rozwoju lokalnego, może pozostać w pejoratywach władz centralnych.
  • Odpowiedz