Cała ta akcja z #ewatylman przypomina mi festiwal #!$%@? bodaj sprzed 7 czy 8 lat we Wrocławiu, kiedy to pewnego wieczoru pewien znany w niektórych środowiskach młodzian zniknął bez śladu po suto zakrapianej imprezie. Okoliczność smutna, ale oczywiście pewne jednostki wykorzystały ją dla atencji. Wśród wrocławskiej młodzieży zaczęły fruwać oskarżenia, że ktośtam nie pomógł, że kto inny "porzucił w potrzebie". A może ktoś zabił? Festiwal był tak huczny, że nawet doszło do
@Roszp: Ewa też kiedyś wypłynie :) ku niezadowoleniu publiczności. Rzeczywistość jest zawsze taka bylejaka. Nikt nie porwał, nie było burdelu, kosmitów, mafii, ABW, czarnej wołgi. Ot zachlała i się skąpała. Kurtyna. Nuda i smutek.
  • Odpowiedz
@ailurus: Bardzo możliwe, przecież nie mówię, że całe miasto gadało i cała polska śledziła wydarzenia. Telewizja i prasa też wtedy nie biegały za takimi przypadkami, prywatność rodziny osoby zaginionej bardziej się ceniło niż obecnie.
  • Odpowiedz
Gość przegrał życie, jeśli był to nieszczęśliwy wypadek, lub działanie umyślne, mógł dzwonić po pomoc, powiedzieć, że po pijaku się wywaliła i wpadła do wody a on pijany bał się ją ratowac. Nie bylo by takiej afery, 90% ludzi by się nawet o tym nie dowiedziało, dostałby zawiasy ewentualnie jakiś niski wyrok za nieudzielenie pomocy i żył by potem dalej, a teraz jest skończony.
#ewatylman
Jeśli to był nieszczęśliwy wypadek to wystarczyłoby, żeby zadzwonił na numer alarmowy. Nawet gdyby po tym nie udzielił pomocy to mógłby uniknąć odpowiedzialności. Podstawiowa zasada ratowników - pomagamy jeśli nam nic nie grozi i jesteśmy bezpieczni. Dobry ratownik to żywy ratownik. Skacząc do pomocy po pijaku mógłby sam utonąć.
  • Odpowiedz
Mamy oficjalnie największy #boldupy pod tagiem #ewatylman
Jest nim @Piterski !! Ogólnie krzyczy, że wszystkich czarnolistuje, że rzyga tą sprawą, a na każdy post odpisuje. Sprawa jest medialna to ludzie pytają, ale nie on! o nie! On siedzi niewzruszony przed tv i nawet przez myśl mu nie przejdzie żadne pytanie. On jest PONAD TO!