Oglądałem przez ostatni tydzień Evangelion i dwa filmy na podstawie serialu, też wydane w 1997. Dawno żaden serial mnie tak nie zmęczył i nie zdeptał. Ostatnio się tak czułem po obejrzeniu trylogii ludzkiej stonogi. Choć nie powiem, Evangelion był jednak bardziej ambitną produkcją. Jednak trochę za dużo tego wszystkiego było. Za dużo motywów, za dużo traum i bardzo chaotyczne i męczące ostatnie odcinki. Ale doceniam za trud włożony w te wszystkie odniesienia
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Borealny: kurcze czyli tak
EOE obejrzane. Ale nawet nie wiem czym jest ten twór death true xd
Z filmów po 2007 (czy tak zwanych rebuildów) można warto zobaczyć wszystko od 2.0. Pierwszy i połowa 2 to taka skrócona wersja OG anime. Jak cię jeszcze nie znudziło to zawsze można w całości jeszcze raz obejrzeć
  • Odpowiedz
death true


@bibr: to był skrót anime, dosyć chaotyczny więc raczej nie dla ludzi którzy nie oglądali samego anime. Z resztą filmów nie wiem jak będzie. Nie jestem fanem rebootów, ale może kiedyś obejrzę.
  • Odpowiedz
@Hektorrr: serial jest nieporównywalnie lepszy.
Z filmów to jedynie ten 4 ma klimat i conieco do powiedzenia, choć oglądając go człowiek czuje niesmak po pierwszych 3 filmach, zwłaszcza trzecim.
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 1
@Kiszon87: wczoraj właśnie obejrzałem po raz pierwszy rebuildy i się zgodzę całkowicie.
Animacja ładna ale historia i postacie w serialu są 10 razy lepsze.
  • Odpowiedz