Przygody Biglota cz. 2
Bilgot przekroczył bramę miejską i zniknął w labiryncie domów, zakładów rzemieślniczych i sklepów. Mimo trwającej od lat wielkiej wojny z orkami, ulice nie był opustoszałe, chociaż młodych mężczyzn nie widział często. Po placu targowym krzątały się głównie kobiety, dzieci i starcy. Młodzieńcy, jeżeli już się pojawiali, to przeważnie w pancerzach straży miejskiej. Bilgot mijał kolejne dzielnice miasta, gdzieś z oddali słyszał płomienne kazanie maga: Jesteśmy dziećmi Innosa, pana porządku
Bilgot przekroczył bramę miejską i zniknął w labiryncie domów, zakładów rzemieślniczych i sklepów. Mimo trwającej od lat wielkiej wojny z orkami, ulice nie był opustoszałe, chociaż młodych mężczyzn nie widział często. Po placu targowym krzątały się głównie kobiety, dzieci i starcy. Młodzieńcy, jeżeli już się pojawiali, to przeważnie w pancerzach straży miejskiej. Bilgot mijał kolejne dzielnice miasta, gdzieś z oddali słyszał płomienne kazanie maga: Jesteśmy dziećmi Innosa, pana porządku








Oddział dopiero co wyszkolonych knechtów ruszył na wschód w stronę stolicy. Żołnierze mijali wioski, farmy i nocowali w namiotach. Podobało się to Bilgotowi i Olavowi. Koszary z wrzeszczącym kapitanem mieli za sobą, a maszerując ku wybrzeżu, nad którym nigdy nie byli, zwiedzali kolejne regiony wschodniej Myrtany. Wreszcie czuli się jak na przygodzie; śpiąc pod namiotem, maszerując przez nieodwiedzane wcześniej tereny do wiadomego miejsca, ale nie wiedząc, w jakim dokładnie