Anglicy u mnie w pracy mowia, ze nic nie traca, ze francuski ser plesniowy podrozeje o 40%, bo nikt go i tak nie je. Oni chyba serio nie sa swiadomi ile produktow zywnosciowych sprowadzaja z UE. Zreszta co sie dziwic jak wiekszosc z nich nie gotuje, tylko kupuje gotowe bardzo slabej jakosci jedzenie. Ostatnio jeden anglik na przerwie jadl fasolke prosto z puszki xD