Czołem. W okolicach roku 2010-11 w swoim pierwszym aucie miałem fajny zimowy płyn do spryskiwaczy. Pamiętam tylko, że był różowy i zawierał w sobie odmrażacz. Było to bardzo wygodne, psikałem na szybę, a po odczekaniu zgarniałem wycieraczkami różową papkę w jaką zamieniał się szron/lód. Zazwyczaj było trzeba jeszcze poprawić ręcznie, ale bywały dni, że nie musiałem nawet wysiadać z auta żeby pojechać. Ostatnio szukałem tego płynu i po krótkim przekopywaniu internetu wyszło,
Wyglądam dziś przez okno i widzę dziwną plamę na szybie, z poprzyklejanymi piórkami. Zaciekawiony wyszedłem na balkon i znalazłem winowajcę. Najwyraźniej pan gołąb zignorował komunikat BUILDING AHEAD, BUILDING AHEAD
#plock