Dzisiaj w nocy, czyli kilkanaście godzin temu straciłem kogoś kogo bardzo kochałem, to była moja kotka. Miała niecałe 9 lat, zachorowała, ale zbyt poźno zorientowałem się, ze choruje. Choroba dała znaki dopiero gdy była bardzo mocno zaawansowana. Żadne kroplówki nie pomagały. Weterynarz po długiej walce rozłożył ręce. Dzisiaj w nocy odeszła w moim domu. Mówiłem jej ze bardzo ją kocham. Czuje, ze zawiodłem jako właściciel. Czuje, że szybciej mogłem się zorientować, że
painful95