ono1994 via Android
Jakiś czas temu, moja babcia opowiadała mi historię pewnego chłopaka z jej wsi. Koleś wyjechał do pracy do Włoch, było to jakoś w latach 90. Gdy dotarł na miejsce wszystko wydawało się niby ok. W pierwszym dniu pracy zabrano mu dokumenty, wywieziono na pole do pracy. Na polu strażnicy z psami. Przy pierwszej możliwej okazji uciekł. I tak sobie spacerował pieszo, nie legalnie przekraczając granice do Rumunii. Dopiero tam udało mu się
