Oni od początku wojny głodują, marzną, ledwo żyją, etc., etc.
No ale jakoś nie przestają nacierać. Jakoś Bachmut opanowali. Jakoś siły im się nie kończą. Dosłownie - końca konfliktu nie widać.
Na samym początku taka propagandowa gadka ku pokrzepieniu ukraińskich serc miała sens, ale teraz chyba tylko najbardziej naiwni w nią wierzą.
No ale jakoś nie przestają nacierać. Jakoś Bachmut opanowali. Jakoś siły im się nie kończą. Dosłownie - końca konfliktu nie widać.
Na samym początku taka propagandowa gadka ku pokrzepieniu ukraińskich serc miała sens, ale teraz chyba tylko najbardziej naiwni w nią wierzą.











Ja osobiście chciałbym robić o wiele więcej, ale przez inflację, która jest bezpośrednim efektem przedłużającej się wojny na Ukrainie (i która widocznie jest wielu elitom na rękę, ponieważ nikt nie korzysta z pokojowej propozycji zakończenia konfliktu), zwyczajnie mnie nie stać.
Mimo tego robię, co mogę. Każda wizyta w Lidlu skutkuje kupnem przynajmniej jednej paczki parówek na przecenie. Niestety stać mnie tylko na takie,
A ty jak pomagasz?