#anonimowemirkowyznania Mam pytanie, bo jestem ciekawy czy tylko ja mam takiego pecha w życiu.
Otóż osobowość mam ektremalnie ugodową, jestem z gatunku tych cichych i spokojnych raczej. I to co mnie ciekawi - przez większość życia trafiałem na toksyczne osoby, które chciały się zabawić moim kosztem. Z czasem się uodporniłem i umiem odbić piłeczkę czy pogrozić jak ktoś przegina, jednak lata młodości to była tragedia. Czy też przez większość życia trafialiście
@AnonimoweMirkoWyznania: Tu jest dobrze pokazane o co chodzi z toksycznymi osobami i dlaczego najczęściej "obrywa" się tym którzy sobie na to nie zasłużyli (+ jak się przed tym bronić, bo ludzie z głupich nawyków często nie wyrastają) https://www.youtube.com/watch?v=YfgE-lVrKCY
@AnonimoweMirkoWyznania: Twoja żona musi zrozumieć, że to jest dobry czas na jakiś kompromis z jej strony. W przypadku jeżeli adopcja nadal jest możliwa (wasz wiek) to dużo lepszej opcji ani czasu na to nie będzie. Oczywiście, większość rodziców by chciała żeby "oczka był po babci, nosek po dziadku, uszka po mamie" itd. ale żona powinna być otwarta na nową przygodę. Znam parę która adoptowała rodzeństwo i są teraz szczęśliwą rodziną,
@AnonimoweMirkoWyznania: Chyba każdy w życiu miał podobną sytuację która nauczyła, że jak ktoś chce pożyczkę, to niech się uda do banku. Ludzie nie mają wstydu, a ja na nich nie mam nerwów.
#anonimowemirkowyznania Moi rodzice są religijni, choć w sumie sam nie wiem. Jedynie to chodzą do kościoła co niedziele i w jakieś święta. Jak się możecie domyśleć rykoszetem dostaję ja, od gówniaka wysyłali mnie do kościoła. Pomijając niedziele i święta, także w majówki/czerwcówki/październikówki/drogi krzyżowe. Jako nygus nie miałem nic do gadania. Czas płynął i płynął, a ja nabierałem coraz większej niechęci do tej instytucji. Od pierwszych ławek jako młodzian, do bramy
wydaje mi się dziwna. Oczywiście większość osób w mniejszym bądź większym stopniu przechodziło przez podobne sytuacje, ale jeżeli kogoś nie ciągnie do kościoła to trzeba to osobom wielce wierzącym w rozsądny sposób przedstawić. W sensie, nie w stylu "nie bo nie", tylko jakoś argumentować.