Kat suczki Mejdej: Biłem ją do momentu aż przestała skomleć

Tak, przyznaję się do winy. Powiesiłem psa na drzewie i biłem metalową rurką, bo ona zniszczyła sąsiadowi kurtkę. Po kilku uderzeniach zostawiłem ją, bo myślałem, że już nie żyje – tak w poniedziałkowy poranek przed gorzowskim sądem zeznawał Adam B. z Łośna koło Gorzowa – oprawca Mejdej.
z- 204
- #
W drugim przypadku trzeźwy w pełni świadomy swojego zachowania facet z pełną premedytacją wiesza psa i zaczyna tłuc go do nieprzytomności PO TO ZEBY ZABIĆ. Takie zachowanie jak dla mnie się kwalifikuje na