@szurszur: Fajnie, zawsze miło przeczytać miłe słowa na temat miejsc odwiedzanych przez zagranicznych turystów. Ubiegłą majówkę spędziłam w Moskwie i Petersburgu i też wróciłam zachwycona. A poznani i Rosjanie (a było ich wielu jak na te 10 dni, które tam spędziłam) wypowiadali się na temat Polski i Polaków wyłącznie z życzliwością i podziwem. I wszyscy moi rówieśnicy (lvl 25-26) chcieli rozmawiać o Lemie. :)
Od środy do wczoraj byłam na kursie pierwszej pomocy dla pracowników, ale prowadząca zajęcia była w przeszłości ratownikiem, więc wiele z tego co mówiła opierało się na jej doświadczeniu w ratowaniu topiących się. Gdy uczyła nas masażu serca powiedziała, że czasami trzeba robić go też na kimś kto "w teorii" oddycha. Pokazała nam klip z Bondi beach, który przedstawia taką sytuację (wrzucam pod spoiler, bo jest nieprzyjemny). Nagranie jest z 2006 więc
@sayan: Wiem, że to nie jest taki sam defibrylator jakiego używają lekarze czy ratownicy. Wciąż jednak byłam przekonana, że jego użycie wymaga większych umiejętności. W moim mieście ponoć złożono już projekt zakupu kilku takich i rozmieszczeniu ich przy kioskach. Cieszę się, że miała okazję się takim "pobawić" bo gdybym nie miała takiej szansy a przyszłoby mi kogoś kiedyś ratować, to chyba bałabym się go użyć.