#pszygoda
Kimkolwiek jesteś, nie ma takiej możliwości by nie doznać nudy podczas długiej podróży.
Razem z przyjaciółmi podczas podróży do wilna staraliśmy rozerwać się w intelektualnie, brnąc w coraz to dziwniejsze dyskusje filozoficzne na sportowo.
Jednogłośnie uznaliśmy hipotezę jednego z członków wyprawy zakładającą, że:
- "Każde określenie wykonywania czegoś, w odpowiednim kontekście może zostać użyte do określenia jakiejś czynności seksualnej, dla przykładu: "Dobra loszka,ale bym jej chętnie najechał wioskę smerfów, niestety jak zwykle zostało mi zamknąć się w kiblu i wybatorzyć czeladnika".
Kimkolwiek jesteś, nie ma takiej możliwości by nie doznać nudy podczas długiej podróży.
Razem z przyjaciółmi podczas podróży do wilna staraliśmy rozerwać się w intelektualnie, brnąc w coraz to dziwniejsze dyskusje filozoficzne na sportowo.
Jednogłośnie uznaliśmy hipotezę jednego z członków wyprawy zakładającą, że:
- "Każde określenie wykonywania czegoś, w odpowiednim kontekście może zostać użyte do określenia jakiejś czynności seksualnej, dla przykładu: "Dobra loszka,ale bym jej chętnie najechał wioskę smerfów, niestety jak zwykle zostało mi zamknąć się w kiblu i wybatorzyć czeladnika".



TL;DR to chce wyprowadzic ze wzgledow psychologicznych, chociaz w domu nie mam zadnych zatargow z domownikami. Mam dylemat czy wynająć i mieszkać zupełnie sam.
Mam 23 lata i ~100 tys. PLN oszczednosci ( programowanie, bo zaraz beda pytac ), ktore przez ostatnie 2-3 lata nagromadzilem mieszkajac z rodzicami. Przelewalem cala wyplate na konto oszczednosciowe i na nic praktycznie nie wydawalem, imprezy skromne, nowych ubran kupilem tyle co kot naplakal, a wakacje u mnie nie istnieją( umowa o zlecenie ). Matka mi robi tylko kolacje o śniadanie i obiad muszę sam zadbać. Nawet nie chce, żebym składał się do rachunków.
Teraz się zastanawiam się nad wyprowadzką, bo im dłużej mieszkam na garnuszku rodziców tym bardziej trudniej mi będzie się usamodzielnić.
Lokalizacja to dosłownie centrum Warszawy, żeby piechotą mieć do pracy tylko 5 minut. Chciałbym z kimś zamieszkać kogo znam, ale reszta znajomych jeszcze studiuje albo nie ma tyle kasy, żeby się wyprowadzić od rodziców, a samemu to nie wiem czy to taki fajny pomysł, bo to bylby dla mnie duzy szok taki przeskok, a z nieznajomymi to róznie moze bywa. W sumie stać by mnie bylo na kawalerkę, ale to drozej wychodzi niz mieszkac we 2. Drugi powód wyprowadzki to też, że nie mogę przyprowadzać nowopoznanych dziewczyn na chatę :P.
źródło: comment_KZFDpenJooe1CrFLmf5rGMotpZ78rmCM.jpg
Pobierz