Mam problem z siostrą. Otóż, jechałem dzisiaj z nią samochodem (muszę napomnieć, że jest ona typem osoby, która zawsze ma rację i wszystko musi być po jej myśli). Przez 10 minut leciało radio, lecz jak wiadomo, muzyka ta nie jest najwyższych lotów intelektualnych i estetycznych. Zmieniłem więc na swoją. Wytrzymała minutę i mówi: "Zmień to." Ja nie reaguję, bo nie mam zamiaru kopać się z koniem. Jedziemy dalej. Po chwili słyszę syk: