Czuję się zawstydzony przyznając się do tego, że dziś w pewnym sensie zdradziłem żonę. Zaraz to wytłumaczę. Byłem w supermarkecie, szukałem kilku drobiazgów. Kiedy już stałem w kolejce do kasy, pewna kobieta zwróciła moją uwagę. Pomyślałem: Wow, ciekawe, kto jest tym szczęściarzem, z którym ona jest. Po kilku sekundach zorientowałem się, że to moja własna żona!
Spotkać żonę w sklepowej kolejce do kasy, bez świadomości, że oboje znajdujemy się w tym samym miejscu – to ciekawe doświadczenie. Pomiędzy nami ktoś stał, więc spokojnie przyglądałem się ukochanej. Wysłałem jej nawet dwa smsy. Co u ciebie słychać, kotku? Co kupujesz, moja śliczna? Chciałem zwrócić na siebie jej uwagę, ale była zajęta przetrząsaniem torby w nadziei na odnalezienie kuponu rabatowego. Poddałem się. Choć bez problemu mogłem do niej podejść i zaskoczyć ją, zostałem na miejscu, rozmyślając nad uczuciami, jakie do niej żywię.
Moja przemiana na przestrzeni 3-4 miesięcy, 18kg w dół, siła jako tako zachowana, znaczna poprawa wytrzymałości oraz powrót do SW po długiej przerwie.
Pierwsza fota z lewej to był miesiąc luty i wtedy ważyłem aż 96,1 kg (tutaj miałem jeszcze jaja z tarczycą i mimo niewielkiej ilości kcal waga szła do góry), natomiast kolejne 2 już są aktualne (dokładnie to z końca czerwca) i tam już ważę 78 kg. Wszystko się unormowało, dieta to keto + IF (zazwyczaj 1 posiłek dziennie po treningu wieczorem), ok. 2000-2300 kcal, średnio 9 treningów tygodniowo (4 x siłka, 2x muay thay, 1x bjj, 1x hiit, 1 x sprinty).
Wzrost 177 cm, z zawodu programista ( ͡°͜ʖ͡°). Przepraszam za brak