Czasem nachodzi mnie taka refleksja, że ludzie kiedys się dużo częściej ze sobą spotykali. Pamiętam u mnie w rodzinie, tak ze 20 lat temu, to co chwilę się jeździło do cioci, wujka, albo oni wpadali do nas itd. i zawsze bylo wesoło i przyjemnie. No i tak sobie dalej myślałam, że muszę nieco podreperować więzy rodzinne, żeby to znów tak funkcjonowało. I tu następuje dzien dzisiejszy (tak, tak, wiem, pleonazm), dzwoni ciotka,

czarna-malwa

