Miejsce akcji: supermarket LIDL. Bohaterowie są parą.
Karyna: bierze siateczkę, idzie po drożdżówki, przebiera gołą łapą i wybiera sobie kilka "najlepszych".
Seba: bierze siateczkę, idzie po bułki, ale szybko zawraca po rękawiczkę, elegancko zakłada ją na rękę i wyjmuje bułki.
Jak to jest, że nawet typowy sebix ogarnia pewne zasady, a typowa karyna ma wszystko w dupie? Ktoś to wyjaśni?
#logikarozowychpaskow #zakupy
Karyna: bierze siateczkę, idzie po drożdżówki, przebiera gołą łapą i wybiera sobie kilka "najlepszych".
Seba: bierze siateczkę, idzie po bułki, ale szybko zawraca po rękawiczkę, elegancko zakłada ją na rękę i wyjmuje bułki.
Jak to jest, że nawet typowy sebix ogarnia pewne zasady, a typowa karyna ma wszystko w dupie? Ktoś to wyjaśni?
#logikarozowychpaskow #zakupy






Kiedyś pracowałam na kasie w Carrefourze. W okresie świątecznym były promocje na mięso i to nawet dość fajne. Było tylko jedno zastrzeżenie: dla jednego klienta można sprzedać max 5 kg promocyjnego mięsa. Klient oczywiście mógł kupić to 5 kg, wejść ponownie "na sklep" i kupić drugie 5 kg. Czy to słuszne czy nie, nie mi oceniać. Z jednej strony często padał argument