U mojej babci za stodołą znajduje się nawiedzona sławojka. Pamiętam jako dziecko, że od zawsze dziadkowie przestrzegali mnie, żeby nie bawić się w okolicy i może właśnie przez to to miejsce wydawało mi się mistyczne. Położona na lekkim wzgórzu, otoczona bujną, zieloną roślinnością drewniana sławojka wznosiła się niczym strażnicza wieża, górując nad lokalnymi domami.
Kategoryczny zakaz wchodzenia za stodołe dostałem po śmierci Jacusia. Upośledzony dzieciak sąsiada zza miedzy wpadł podobno do sławojki, znaleziono tylko w środku jacusiowego kaloszka. Od tego czasu to miejsce zdawało się nawiedzone. W środku nocy z oddali słychać było tajemnicze bulgoczenie, a kilka osób podobno widziało postać małego chłopca zgiętego w pół w niedwuznacznej pozycji zaraz przy wzgórzu.
Pewnego razu krowa babci zerwała się z łańcucha. Babcia znalazła ją pasącą się właśnie przy sławojce. Krowa trzy dni dawała zsiadłe mleko, a czwartego dnia zdechła.
Dziadek postanowił zrobić porządek ze sławojką, ale jak tylko zbliżył się do miejsca dostał nieziemskiej sraczki, tak że babcia jak tylko go zobaczyła to gacie kazała od razu wyrzucić. Podobno wielokrotnie próbował zniszczyć ten tajemniczy budynek bezskutecznie, bo za każdym razem kiszki odmawiały mu posłuszeństwa i musiał wrócić zhańbiony. Dnia pewnego wspólnie z innym sąsiadem zmienili strategie i stwierdzili, że drzwi do klopa zabija deskami, a teren ogrodzą. Pierwsza czynność udało im się dokonać, niestety nie wiele o mogę powiedzieć co dokładnie wtedy zaszło, bo dziadek do końca życia unikał tego tematu, a sąsiad niedługo później zmarł, podobno na raka jelita grubego.
Dziadkowie
Kategoryczny zakaz wchodzenia za stodołe dostałem po śmierci Jacusia. Upośledzony dzieciak sąsiada zza miedzy wpadł podobno do sławojki, znaleziono tylko w środku jacusiowego kaloszka. Od tego czasu to miejsce zdawało się nawiedzone. W środku nocy z oddali słychać było tajemnicze bulgoczenie, a kilka osób podobno widziało postać małego chłopca zgiętego w pół w niedwuznacznej pozycji zaraz przy wzgórzu.
Pewnego razu krowa babci zerwała się z łańcucha. Babcia znalazła ją pasącą się właśnie przy sławojce. Krowa trzy dni dawała zsiadłe mleko, a czwartego dnia zdechła.
Dziadek postanowił zrobić porządek ze sławojką, ale jak tylko zbliżył się do miejsca dostał nieziemskiej sraczki, tak że babcia jak tylko go zobaczyła to gacie kazała od razu wyrzucić. Podobno wielokrotnie próbował zniszczyć ten tajemniczy budynek bezskutecznie, bo za każdym razem kiszki odmawiały mu posłuszeństwa i musiał wrócić zhańbiony. Dnia pewnego wspólnie z innym sąsiadem zmienili strategie i stwierdzili, że drzwi do klopa zabija deskami, a teren ogrodzą. Pierwsza czynność udało im się dokonać, niestety nie wiele o mogę powiedzieć co dokładnie wtedy zaszło, bo dziadek do końca życia unikał tego tematu, a sąsiad niedługo później zmarł, podobno na raka jelita grubego.
Dziadkowie
źródło: comment_1620713968l4mghD2Gkqq0qhpa1aP0bX.jpg
Pobierz









źródło: comment_1621133600I8L185NTk5xd44X16EKvfw.jpg
Pobierz