Jeśli na serio chcemy zająć się Kościołem, należy zapytać się o to czym jest i, co ważniejsze, jaki jest jego cel. Bez tego wszelkie nasze działania zawieszone byłyby w pustce – zresztą, to dotyczy każdego innego tematu, gdzie chce się świadomie działać konstruktywnie. Jeśli tego nie zrobimy, nie będzie punktu odniesienia i łatwo będzie wykoślawić działanie, nie będzie też spójnej płaszczyzny do oceny naszego działania.
@biliard: Jednoznaczna charakterystyka Kościoła bez Boga nie ma sensu. To że Bóg jest przede wszystkim "nieujmowalny" jest początkiem studium teologii (jest to tzw. teologia negatywna). I właśnie o precyzję tu chodzi nie o czcze gadanie, w którym łatwo popełnić błąd, że pojęło się coś z natury niepojętego, bo się to w słowa ujęło. Nasze pojęcia, których używamy do określenia Boga są przede wszystkim pojęciami stosowanymi przez analogię, a to z
@Jakwarszawa: Deprecjonowanie filozofii czy religioznawstwa nie jest mądrym pomysłem. Przeczytałem Pismo Święte i też doceniam myśl teologiczną i Słowo, które w Nim można odnaleźć. Nie idę zatem na skróty. Zresztą Kościół jako nierozciagłe (niemierzalne) w swej istocie, wielopłaszczyznowe zjawisko, może mieć wiele definicji. Podałem najprostszą, jaką się według mnie da, a jednocześnie zawierającą element "materialny" (osoby) i "formalny" (relacja wspólnotowa między tymi osobami). Jestem przekonany, że mam prawo do takiej
@Teofil_z_Polski: Patrzysz na Kościół katolicki i wierzyć Ci się nie chce? Paradoksalnie instytucja założona po to, by chciało się żyć i wierzyć, w Polsce raczej kojarzy się z wegetacją duchową i skandalem. Jesteś w Kościele i wierzyć Ci się nie chce? Paradoksalnie znając przynajmniej pobieżnie wartość tego czym jest nasza Współnota nie robimy nic, albo bardzo niewiele, aby tę wartość na nowo wykrzesać. Możemy wszyscy nadal albo marudzić na Kościół, księży i i