Jednak kolejny raz okazało się, że gdy z Mateusza Borka ściągniesz garnitur za 8 koła, remizowe okulary Gucci, odejmiesz ładną, świeżo farbowaną fryzurę i okrągłe, ładnie brzmiące słowa, banały, wytrychy, to zostaje tylko prostak z Debicy, z którego po alko wychodzi prowincjonalny cham, który zakrzykuje innych, prostak z banalnym poczuciem humoru i dystansem, który objawia się chamskim jeżdżeniem po najsłabszym w stadzie przerywanym opowieściami o teatrze, reżyserach, sztuce, jazzie i kulturze, ale

NaturalBornLeader


