do tej pory zawsze pracowałam za biurkiem, głównie zdalnie; niby lubiłam swoją pracę, ale stres, niepłatne nadgodziny i ogólna atmosfera w firmie (szefowa kobieta, strzeżcie się!) sprawiły, że postanowiłam rzucić to wszystko i spróbować czegoś nowego; teraz rozkminiam czy słusznie postąpiłam...jestem życiowym przegrywem, zero relacji z ludźmi itp., czy jednak powinnam "błagać" o przywrócenie mnie na poprzednie stanowisko?
wobec tego mam rozkminy...
czy z pracy za biurkiem łatwo przesiąść się np. na
wobec tego mam rozkminy...
czy z pracy za biurkiem łatwo przesiąść się np. na








za każdym razem, gdy go słucham, mam poczucie totalnej samotności, takiej w ciemny, zimowy wieczór...za oknem świat pokryty błyszczącym śniegiem, ja siedzę sama w domu, a w bloku naprzeciwko światła w oknach, ludzie i ich codzienne,
pozdrawiam
tak sobie też śledzę tag #mirekszukazony i szczerze podziwiam uczestników, sama nie miałabym odwagi się anonsować (aczkolwiek były momenty, że poważnie o tym myślałam), tym bardziej, że potem Mirki dużo przykrych komentarzy piszą (serio, jesteście okrutni czasami, w tej materii wypadałoby sobie jednak darować)
z drugiej strony, jak czytam wyznania samotnych Mirków...tyle fajnych chłopaków się marnuje...ehh, jak to wszystko poukładać, ile czynników