Najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdy myślę o swoich ex to myślę tylko o tych pozytywnych chwilach. Później powstają wysrywy na mirko, że jestem samotny i smutno mi.
Jakoś nie przypominam sobie momentu gdy jadąc autem darłem ryja do siebie, ponieważ byłem wykończony psychicznie tymi relacjami. Trzeba żyć. Jakby to powiedział pan z USA "it is what it is".
Jakoś nie przypominam sobie momentu gdy jadąc autem darłem ryja do siebie, ponieważ byłem wykończony psychicznie tymi relacjami. Trzeba żyć. Jakby to powiedział pan z USA "it is what it is".