Skończyła mi się ostatnio legitymacja i zrezygnowałem z jeżdżenia autobusem do czasu wyrobienia nowej. Od tego czasu zaczynam się czuć jak bohater gry, którego pozbawiono opcji pominięcia podróży i rzucony na pastwę zdarzeń losowych. Ostatnio opisywałem pojmanie pijanego kierowcy, dziś zaczepili mnie śniadzi członkowie jakiejś organizacji młodzieżowej. Rozmowa toczyła się po angielsku, a że moje zdolności językowe to lekki dramat - było śmiesznie. Wypytywali mnie o to jak w skali od 1

Raciatek




