Przypomnę wam pewną sytuacje. W mroźne dni z rana pedro przychodził do swojego pana zarobić na fajki i dwa piwa. Piłował te drewienka w dzwiękach wycia głodnego i zziebnietego nera ale oczywiście z jego strony interwencji nie było. Psa grubasowi po jakimś czasie zabrano a widzowie zaczeli wytykać menelowi brak reakcji i tutaj zaczeło tłumaczenie szczocha. Najpierw powiedział że nie słyszał tego skamlenia nerka chociaż parobkował 5 m od kojca ale po
ryba9


































