podchodzę do kobiety, bardzo w moim typie. Trochę starsza, bardzo wysoka, z długimi nogami i ciężką, wysoko zawieszoną dupą (znacie takie). Tańczymy. Zdecydowanie prowadzę ją, zbliżając się coraz bardziej. Muskam jej twarz a ona ucieka... Jakby spłoszona. OK, idę w swoją stronę. Później tego wieczora znowu na nią wpadam i ponownie chętnie zaczęła ze mną tańczyć a sytuacja się powtórzyła. Moje zbliżenie - jej ewakuacja. Przed odejściem tłumaczy mi kulturalnie
@Aokx: jak raz jebniesz to bedziesz chcial powtorki wielu mowilo inaczej ale wszyscy do tego wracaja, kto wie jak to rozegrasz? Jak nie brales to lepiej nie probuj.