Hej Mireczki, jest sprawa. Jak niektórzy z was wiedzą, czasem zdarza mi się ratować jakieś #koty Nie szukam na siłę, po prostu jak coś mi się zaplącze pod nogami i potrzebuje pomocy to nie potrafię przejść obojętnie. Ostatnio natknęłam się na to ogłoszenie na zdjęciu, więc z przyjaciółką kupiłyśmy 20 kg karmy i pojechałyśmy zawieźć tę karmę do tego dziadziusia. No ale to co zastałyśmy na miejscu przerosło nasze oczekiwania.