Pół godziny temu sąsiadka wróciła do mieszkania z kolegami. Oczywiście już się zaczynają jakieś kłótnie i darcie ryja. Ehh czemu niektórzy ludzie to takie zjeby.
Mam nowego idola, wzór do naśladowania. Gadam z klientem w robocie. Wpadają jego ziomki i mówią że szef się do niego dobija. A kolo spokojnie odpowiada że wie. Ale w pracy jest 6 dni w tygodniu po kilkanaście godzin i nie zamierza dnia wolnego tracić na rozmowy z nim. Chciałbym być taki jak ten klient.
Żyję w tym bloku odkąd pamiętam i dopiero teraz skumałem, że tu są ludzie których widuję jedynie wychodząc nocą do pracy. Serio, nigdy ich nie widziałem o innej porze dnia. Wampiry czy ki czort?!
Muszę się Wam wygadać, że czuję się zrezygnowany i jakoś ciężko motywację na tym świecie. Zatrudniono u nas nową pracownicę. Na początku trzeba ją było dopingować do pracy i na wszystko miała w------e. Wkurzało mnie to a z czasem ją podziwiałem że taki ma dystans do niepowodzeń. Niestety życie szybko zweryfikowało. Okazało się że to nie dystans tylko ona wszystko miała w dupie. A teraz się zwalnia bo
3:00:00