Od dłuższego czasu jestem w stanie, w którym każdy dzień to po prostu przetrwanie. Nie ma żadnej radości, żadnych nadziei, niczego, co by mnie choć trochę trzymało przy jakiejkolwiek motywacji.
Ludzie mówią „walcz”, „zrób coś ze sobą”, „nie poddawaj się”, ale ja już po prostu nie mam siły. Wewnętrznie czuję się jakbym się dawno poddała, tylko ciało jeszcze się rusza z przyzwyczajenia. Miewam zrywy, 1% nadziei że będzie lepiej. Ale nie jest. Już
@hermetyczniee: już komuś wczoraj odpowiadałem na podobny wpis. Mam 37 lat i lecę już na oparach, nie mam się czego chwycić. Wydaje mi się, że z tej planety uczynione miejsce, które całkowicie rozminęło się z potrzebami duchowymi człowieka. Ego prestiżu triumfuje, a ci, którzy są po drugiej stronie, cierpią, ponieważ nie potrafią się odnaleźć. Zero relacji, zero motywacji. Nie odnajduję się w tym kołowrotku i czasem pojawiają się myśli rezygnacje.
@Szymif: jak widzę ile ludzi tkwi w smutnych, toksycznych związkach to mi się odechciewa czegokolwiek szukać, na świecie jest dużo fajnych ciekawych ludzi, którzy lepiej sobie radzą w życiu, a i tak są sami, to z poturbowaną psychiką jak moja nie ma co się pchać
@salamsalejman: streszczenie okuratne ale nierzetelne.Jak mogłeś pominąć fakt ze knura dzielnicowa pochwaliła ze 20 kilo schudl i ze doradzila mu kielicha walnąć czasem dla apetytu
@salamsalejman: oooooooo kvrwa już mu się nie chce, że niby czasu nie ma, a co ja ci będę pisał???????? śmiechu warte zamysł szlachetny, ale samemu to ogarnąć to faktycznie raczej niemożliwe, nawet oglądając to, to weź ich przetwórz, o co im chodzi po kolei i weź to spisuj, niemożliwe samemu to ciągnąć
@salamsalejman: Kononowicz zajechał pod belweder z policją po Suchodolskiego w celu zabrania go do bankomatu i uiszczenia kaucji na poczcie.Ja p------e to sie nadaje na nagłówek do jakiegoś tabloidu xDDDD nie wierze
@uncomfortably_numb: Kiedys to filarem był Konon, mieszkający z matką i Bogusiem. Cały czas działał, były pomysły, a nie robienie meliny od czasu Suchodolskiego.
Ludzie mówią „walcz”, „zrób coś ze sobą”, „nie poddawaj się”, ale ja już po prostu nie mam siły. Wewnętrznie czuję się jakbym się dawno poddała, tylko ciało jeszcze się rusza z przyzwyczajenia. Miewam zrywy, 1% nadziei że będzie lepiej. Ale nie jest. Już