@maQus: Owszem, nikt mnie za rękę nie chwyci i nie poprowadzi przez życie. Jednak ciężko w pustej przestrzeni znaleźć jakiś punkt zaczepienia. Stworzyłem sobie więzienie, z którego ucieczka wydaje mi się niemożliwa :'( Uważam, że fundamentem pod budowę normalnego życia są ludzie, znajomi, przyjaciele. Jestem sam niestety. Kiedyś myślałem o swoim pogrzebie. Nad trumną moja matka, kilka osób z rodziny i delegacja z pracy. Aż odechciewa się umierać na myśl