Nadzieja ponoć umiera ostatnia. Moja jeszcze nie umarła. Na razie płynnie przeszłam z etapu rozpaczy, przez etap złości aż do teraz - etapu powolnego godzenia się z sytuacją. Jest ciężko. Bardzo ciężko. Ale moja decyzja, żeby zerwać kontakt chyba jest lepsza, niż gdybym musiała znosić, że ktoś, kogo kocham nad życie traktuje mnie jak koleżankę.
Wyjeżdżam na tydzień z kraju. Przez ten czas zero internetu, zero patrzenia na zieloną kropkę na komunikatorze.
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach