Nie znosze pozegnan.

Dzis jest moj ostatni dzien w #uk, wczoraj byl ostatni w mojej mega ciezkiej pracy. W koncu odpoczne, zobacze sie z bliskimi w kraju, pojde do fryzjera i kosmetyczki. Powinnam sie cieszyc, wrecz skakac do sufitu.
A mi juz jest smutno. Tyle zyczliwych osob mnie wczoraj zegnalo, pytalo kiedy wroce, dlaczego tak szybko wyjezdzam, pare sie zagapilo i napisalo potem na fb, jedna osoba ktora bardzo lubilam z
@rentiever: Bo wiem jak to jest. Zawsze gdy sie rozstaje z jakimis wartosciowymi ludzmi, grupa to obiecujemy sobie utrzymywanie kontaktu. Nie kwestionuje ze checi sa dobre, ale codziennosc i dorosle obowiazki sa bezlitosnym weryfikatorem.
Ciezko jest sie spotkac ludziom z tego samego miasta w grupie wiekszej niz 2-3 osoby, a tu dziela nas setki kilometrow. Czesc osob tez jedzie do domu niedlugo, czesc planuje zmiane pracy, miasta, kraju... Nie ma co