Nadrabiania zaległości filmowych ciąg dalszy. Tym razem padło na to słynne Stowarzyszenie Umarłych Poetów. Wcześniej jakoś nie ciągnęło mnie do tego filmu bo miałem wrażenie, że to takie ciepłe kluchy rodem z popołudniowego pasma Polsatu w weekendy, na dodatek przepełnione mądrościami a la Paolo Coelho. I o ile poczatek faktycznie wygląda na coś takiego, po obejrzeniu całości dochodzę do wniosku że to jeden z najlepszych filmów o problemach dorastania jakie widziałem.
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@pausznurek: fakt, Wilson zagrał rewelacyjnie, powiedziałbym wręcz, że skradł ten film. Choć myślałem, że jest starszy, jak ogladałem House'a dawałem conajmniej 40 lat.
  • Odpowiedz