Wstałem rano, żeby dokończyć robotę, którą już rzygam, albowiem jest ona bez sensu. Puściłem sobie na słuchawkach "Cztery Pory Roku" Vivaldiego, żeby się uspokoić i skoncentrować. Nie mogę się skoncentrować, gdyż dopadł mnie potworny głód, objawiający się ssaniem w żołądku, mimo że wczoraj wieczorem obżarłem się jak świnia. Muzyka nie jest w stanie zagłuszyć (nieuzasadnionego) poczucia głodu.
Jestem głodny niczym Yeti po himalajskim pomorze jaków...
Puściłem sobie na słuchawkach "Cztery Pory Roku" Vivaldiego, żeby się uspokoić i skoncentrować.
Nie mogę się skoncentrować, gdyż dopadł mnie potworny głód, objawiający się ssaniem w żołądku, mimo że wczoraj wieczorem obżarłem się jak świnia. Muzyka nie jest w stanie zagłuszyć (nieuzasadnionego) poczucia głodu.
Jestem głodny niczym Yeti po himalajskim pomorze jaków...
Ehhh....