Czytając Lema, pewne fragmenty jego książek przypominają mi cos z naszego życia obecnego...jednak nie mogę sobie uświadomić co...
W pewnej chwili zauważyłem, że dyżurny Rybita wyprowadził jakiegoś osobnika, który po zapadnięciu ciemności na widowni oddychał przez trzcinową rurkę. Dostojnicy zajmujący miejsca w lożach pełnych wody nieustannie polewali się tuszem. Nie mogłem oprzeć się dziwnemu wrażeniu, że wszystkim jest z tym raczej niewygodnie. Próbowałem też zaczerpnąć w tym przedmiocie informacji u mojej gospodyni
@jalop: Lem opisuje w nim planete ludzi, ktorzy z powodow politycznych wierza, ze sa rybami. Wode I wszystko z nia zwiazane trzeba wylacznie zachwalac a jakakolwiek krytyka jest karana. Kazdy musi pokazywac jak mu dobrze w wodzie I nie daj boze zaksztusic sie wpodczas zanurzania. Przekazy medialne tez sa zdominowane woda.
źródło: comment_SP0a8WCIilF2ALstaA8wmOTvnreOno07.jpg
Pobierz