opowiem wam co mi się przytrafiło w piątek.
bylem na takim przedstawieniu - prawie muzikal. pospiewali, wynudzilem sie. wychodząc w przedsionku wydalilem okrutnego, cieplego, zakręconego, zielonkawego bąka. w chmurę weszła idąca parę metrow za mną przestylizowana blondi. blondi miała dziwną artystyczną fryzurę i warkocze i równie dziwną spódnicę. oraz mniejszego od siebie narzeczonego. wyglądała na prawilną konsumentkę kultury z kompleksami małego miasta.

o fuuu, o fuuuu ale smród!!! co tak śmierdzi!!! fuuuu!!!