gratuluje i trzymaj się dalej. z chęcią przeczytam twoją historię jeżeli zechcesz się podzielić.
od czego się zaczęło? ja raz dałem się namówić na kodeinę. nigdy więcej tego nie spróbowałem. niby jakaś tam przyjemność jest (choć imo dobra indyka jest porównywalnie przyjemna), ale nie warte potencjalnego w------a się. też zacząłeś od kody?
jak przebiegało uzależnienie? często widzę taki schemat
kodeina>przepłuczki z maku>majka/oxy>hel
u ciebie też tak było?
jak funkcjonowałeś jako uzależniony? pracowałeś? uczyłeś się?
  • Odpowiedz
@sebagohamalysz: @Twinkle: zaczęło się od kodeiny z ciekawości. Poczytałem trochę, poleciałem do apteki i jeb. Nie spodziewałem się, że zadziała za pierwszym razem, bo "muszą się wyrobić receptory". Ale na mnie zadziałało.
Ponad 14 godzin mega fazy. Nie wiem dlaczego, ale potem nigdy nie osiągnąłem już takiej przyjemności jak przy kilku razach z kodeina.
Na początku brałem raz na miesiąc, może co 3 tygodnie, nieregularnie. Po pół roku
  • Odpowiedz
@pkania6: rzucać wszystko na raz = szaleniec. Jeśli to nie miała być próba ascezy a.k.a. krótki akt masochizmu, lecz stała zmiana trybu życia, to polecam rezygnować pojedynczo :D. Podpieram to doświadczeniem.
  • Odpowiedz