Obejrzałem Hanamonogatari. Jestem trochę... hmm, na pewno nie zawiedziony, bo nie miałem wielkich oczekiwań; jestem lekko zaskoczony. W momentach, które nigdy nie były bardzo ciekawe (przegadane wyjaśnienie sytuacji charakterystyczne dla Monogatari) było jeszcze nudniej, a brak Arararararararararagiego (no pojawił się, ale na dosłownie moment) nie ułatwia sprawy. To jak z Kara no Kyoukai: Mirai Fukuin - brak głównych bohaterów mimowolnie pogarsza odbiór, nawet gdy wiesz, że ich nie będzie. Nie ukrywam, że
@Woozie321:


Mi się ta historia podobała, w końcu Kanbaru dostała więcej uwagi, gdyż wcześniej była raczej epizodyczną postacią.

Jeżeli przenudziłeś się Hana to co z resztą? Monogatari zawszę było przegadane, można by rzecz, że to wręcz przekład Light Novelki a nie anime. Tym razem jednak historia skupiała się mniej na wątkach pobocznych, żartach hermetycznych a na wątku głównym. Brak reszty bohaterów jest przecież bardzo dobrze wytłumaczony i trzyma się kupy, ba