@simsoniak: A kto niby? Varga, którego już nie da się czytać? Pilch, który ciągle o tym samym? Karpowicz, którego "Ości" da się czytać tylko po zielonym? Świetlicki, który "patrz Pilch"? Tokarczuk? Serio, oni a chociażby Coetzee to niebo, a ziemia. Owszem lubię Pilcha, Vargę, Głowackiego, ale porównać ich do pisarzy zagranicznych to jak porównywać Malucha do Ferrari. Polska literatura stoi reportażem co najwyżej.
  • Odpowiedz
  • 0
@Jack_Donaghy: Miałabym też ze trzy-cztery więcej za końcówkę ostatniego sezonu (kwiecień-czerwiec), ale wiecznie zapominałam. ;-) Niech juz zostanie, dwa spektakle w tydzień to właściwa liczba. ;-)
  • Odpowiedz
"Miłosz w "Prywatnych obowiązkach" pisze, że bodaj wszystkich polskich literatów dwudziestego wieku dręczyło pytanie, czy można być wielkim pisarzem, pisząc po polsku. Nieszczęsna, jak zauważa, sprawa polska stanowi przeszkodę przy wszelkim rozmyślaniu o świecie i człowieku. Sprawa polska leży na przeszkodzie bezinteresownemu czytaniu literatury. Komunizm, powiada, dawał szansę peryferyjnej literaturze polskiej na zderzenie się z kwestią uniwersalną, ale nie wyszło. No, może z wyjątkiem "Innego świata" Herlinga-Grudzińskiego.

Ojciec Miłosza skarżył się, że w
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach