Wczoraj w wielu polskich domach standardowym dodatkiem do późnego obiadu było oglądanie Eurowizji. Jak to mogło wyglądać u takiego statystycznego, najprzeciętniejszego, niespecjalnie zorentowanego Janusza?

GRAŻYNA DZISIAJ W ROBOCIE TO MNIE TEN MIETEK TAK WPIENIŁ ŻE GŁOWA MAŁA WŁANCZAJ MNIE TO INTERWIZJE NA TYM PISOSKIM TEFAŁPE TO SIĘ MOŻE USPOKOJE BO RENCE MIE SIĘ TRZENSO DO TERA Z NERW JAK TO DOBRZE ŻE ŚPIEWAĆ ZACZYNAJO BO MUZYKA ŁAGODZI OBYCZAJE JA TAM W SUMIE
ECH PANOWIE CAŁY TEN MICHAŁ KOS CZY JAK MU TAM TO JAKAŚ PORAŻKA, ZERO POLSKIEGO TEKSTU, SAMA ANGIELSZCZYZNA I STRÓJ JAK U HISZPAŃSKIEGO MUSZKIETERA A TO NAWET BUŁGARKA MACHNĘŁA REFREN PO POLSKU "DEJ MI LUFTA DEJ MI LUUUFTA" CO ZNACZY W GWARZE ŚLUNSKIEJ TYLE CO DAJ MI POWIETRZE ŻE WIECIE CHCIAŁA POCZUĆ SIĘ WOLNA. I CO? I POLSCY WIDZOWIE ZROZUMIELI I DOCENILI. JAKBY TEN CAŁY KOS ŚPIEWAŁ PO BUŁGARSKU TOBY WYGRAŁ. LOGIKI
  • Odpowiedz
  • 4
Obmyśliłem taki cwany master plan:

1. Wszystkie państwa głosują normalnie, trochę na sąsiadów i trochę na dobre piosenki, a my nasze głosy marnujemy na najgorsze zespoły.

2. Osłabiamy tym konkurentów nie dając im punktów.

3. Inne kraje głosują równomiernie w tym na nas.

4. My dostajemy przewagę

5. Wygrywamy Eurowizję

6. ????

7. PROFIT!

#januszeeurowizji

#eurowizja