Przypomniała mi się taka historia z dzieciństwa, albo jeszcze przed podbazą albo w trakcie, lata 90. W mieście była rzeka, i były takie duże rury odprowadzające cały deszcz z miasta do rzeki, że można po nich chodzić i są rozległe. Na górze zaczynały się jakieś prace, spychacze jeździły, teren był falowaty cały górkowaty, od zepchanej ziemi. No i był też właż do studzienki
Przypomniała mi się taka historia z dzieciństwa, albo jeszcze przed podbazą albo w trakcie, lata 90. W mieście była rzeka, i były takie duże rury odprowadzające cały deszcz z miasta do rzeki, że można po nich chodzić i są rozległe. Na górze zaczynały się jakieś prace, spychacze jeździły, teren był falowaty cały górkowaty, od zepchanej ziemi. No i był też właż do studzienki
@r5678: trochę się cykasz