Coś mi tu śmierdzi. Chłop niby zupełnym przypadkiem dostaje pismo, przeciek. Zupełnym przypadkiem jest blisko Mikołajek i ma czas wybrać się tam na aquapark. Zupełnym przypadkiem w tym hotelu jest właściciel, dziedzic rodu Gołębiewskich i ucina sobie z nim pogawędkę.
Na koniec wychodzi, że pismo było jakimś nieporozumieniem i w sumie c--j wie skąd się pojawiło i kto je wydał.
Szef wszystkich Szefów zupełnym przypadkiem zawija się z hotelu helikopterem zaraz po spotkaniu z
Na koniec wychodzi, że pismo było jakimś nieporozumieniem i w sumie c--j wie skąd się pojawiło i kto je wydał.
Szef wszystkich Szefów zupełnym przypadkiem zawija się z hotelu helikopterem zaraz po spotkaniu z




A ze własciciel hotelu w którym odbywała sie cała draka akurat w nim przebywał to nic nadzwyczajnego.
Zdziwiło by mnie bardziej gdyby go tam nie było bo jako rasowy polski janusz pewnie tera caly czas tam przesiaduje i mobbinguje pracowników xD