@cheeseandonion: Kiedyś, za kadencji Busha II, siedziałem późnym wieczorem w pubie w Londynie i z pewnym Amerykancem zeszliśmy na temat wojny w Iraku. Był on świecie przekonany, ze to wojna mająca na celu szerzenie demokracji. Następnie wypaliliśmy jakieś cygaro (Amerykaniec lubił cygara) i poszliśmy do jakiegoś klubu przy Picadilly. Stoimy w kolejce (dosc popularny lokal, piętrowy, zacny) i przychodzi nasza kolej. Bramkarz patrzy na mnie i mówi: ty, polacki ziemniaku
  • Odpowiedz