Tragedia Czarnka.

Pewnego razu na lubelskiej wsi do spokojnej chaty patriotycznego Czarnka, który właśnie spożywał swojską owsiankę z jednej misy z poślubioną mu niewiastą, zakradł się niemiecki Tusk. Spoglądając na oświetlone jasną poświatą lampy naftowej spokojne oblicza przyszłego ulubieńca prezesa PiS, pomyślał sobie ten niecnota: już ja ciebie załatwię Polaku Czarnku. Gdy po spokojnej kolacji nasz patriota położył się w małżeńskim łożu, to Tusk wspiął się na dach i zręcznymi, przywyczajonymi do pracy
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach